Z kim i o co walczymy?

OSA przeciwko blokadzie teatru Powszechnego przez rodzimych faszystów

 

Tytułowe pytanie jest jak najbardziej na czasie. Niezależnie od powodów polska opozycja jest w tej chwili rozdrobniona, podzielona i największą frajdę sprawia jej kopanie potencjalnych sojuszników po kostkach. Korzysta na tym banda Kaczyńskiego, łamiąca prawo i przyzwoitość za naszym cichym przyzwoleniem. Zajęci sobą i swoimi małymi interesami “przywódcy” grup opozycyjnych w istocie pracują na kolejne zwycięstwo Kaczyńskiego.

Wróg jest na Nowogrodzkiej, w sejmie, w KPRM. Tam trzeba go szukać, tam uderzać medialnie. Nie należy tego wroga mieszać ani utożsamiać z państwem, czy jego aparatem przymusu. Dopuściliśmy, żeby zdyscyplinowana mniejszość wygrała wybory i przejęła ów aparat, nie możemy mieć pretensji do funkcjonariuszy, że wypełniają polecenia legalnie wybranej władzy, albo wymuszają przestrzeganie uchwalanego przez nią prawa. Nie można liczyć na to, że każdy szeregowy funkcjonariusz nagle zostanie biegłym konstytucjonalistą, albo że wyśle zapytanie do takowego przed wykonaniem dowolnego rozkazu.

Nie jesteśmy przecież kibolami, nie wychodzimy na ulicę spragnieni zadymy. Naszym celem nie jest wyżycie się czy rozładowanie negatywnych emocji na pierwszej przeszkodzie, czyli na wykonujących swoje zadania funkcjonariuszach. Jak najbardziej możemy ich przekonywać, że to co robią łamie nasze konstytucyjne prawa, odwoływać się do ich poczucia przyzwoitości, zawstydzać. Nic nas nie upoważnia do ubliżania, porównań do gestapo czy prób fizycznej agresji albo używania gróźb karalnych.

Oczywiście, wśród funkcjonariuszy jest i będzie coraz więcej koniunkturalistów, nadgorliwie wykonujących polecenia, i tych należy zapamiętać, dokumentować ich zachowania, nagrywać. W stosownym czasie ta dokumentacja zostanie wykorzystana do rozliczenia delikwentów.

Nie zwalnia to nas z obowiązku zachowania się wobec nich tak, by nie można nam było zarzucić kibolskich zachowań. Zapewniam, że się da, i na dłuższą metę jest bardziej opłacalne politycznie niż dążenie na siłę do konfrontacji z ludźmi wykonującymi najlepiej jak się da paskudną pracę.

Obywatele Solidarnie w Akcji wyraźnie precyzują przeciwnika - jest nim pseudodyktator Kaczyński oraz prominentni członkowie jego bandy. I to Kaczyńskiego oraz jego akolitów dotyczą nasze działania. Dopadamy ich, gdy tylko pojawiają się publicznie, dokładnie tak samo, jak ich bojówki dopadały działaczy partii rządzących, gdy PiS był w opozycji. Różnica polega na tym, że my nie bredzimy o krwi na rękach Kaczyńskiego, nie rozpowszechniamy ssanych z brudnego palucha bzdur. Nasze zarzuty są udokumentowane, posługujemy się powszechnie znaną prawdą.

Reżim posługuje się podległymi sobie służbami, żeby nam to utrudnić, albo wręcz uniemożliwić. Liczymy się z tym, takie działania reżimu bardziej mu w istocie szkodzą, niż gdyby nam nie przeszkadzał. Panu Kaczyńskiemu brakuje dużo do mądrości Orbana, który swoją opozycję po prostu zamilczał. Kaczyński tego nie potrafi. Ten mały mściwy człowieczek nie znosi żadnego oporu, i nie potrafi zareagować nań inaczej jak agresją.

Apeluję - niech ta agresja pozostanie wyłącznym atrybutem panującego nam niemiłościwie reżimu. Przeciwstawiajmy jej spokój, godność i uczciwość osobistą.

Naszym priorytetowym celem jest odsunięcie od władzy antydemokratycznej i łamiącej konstytucję partii. Należy się liczyć, że z jej następcami - kto by to nie był, też będziemy musieli stoczyć bój o odzyskanie praw, których nas rządzący obecnie bandyci bezprawnie pozbawiają. Stanowione przez bandytów prawo będzie wygodne dla ich następców. Niemniej kto by tym następcą został, będzie łatwiejszym przeciwnikiem, bo nie odważy się na tak bezczelne łamanie prawa, deptanie zasad demokracji, jakie prezentuje klika towarzysza Kaczyńskiego.

Facebook comments